31 grudnia 2018

Edyta

porekolekcyjnie

Nie miałam siły nigdzie jechać. Byliśmy 4 miesiące po stracie naszego 10 miesięcznego synka. Na wspomnienie o rekolekcjach ten cały bunt, który we mnie był dawał mocno o sobie znać. Myślałam sobie, że będziemy się modlić, modlić, modlić, „klepać paciorki”  a nic z tych rzeczy nie zwróci mi życia mojego maleństwa. Sama podjęłam decyzję o zapisaniu się na rekolekcje, po rozmowie z koleżanką, która mnie na nie namówiła. Ja namówiłam męża, trudno było mi się wycofać chociaż dzień przed
„walczyłam” ze sobą bardzo. Byłam jak najeżony jeż. Miałam na sobie „pancerz obronny”. Dojechaliśmy z mężem na miejsce i postanowiłam zobaczyć co się będzie działo. Nigdy nie zapomnę momentu kiedy przekroczyliśmy próg domu rekolekcyjnego. To ciepłe, otwarte, spokojne przyjęcie i słowa: "o już przyjechaliście? fajnie". Ktoś się ucieszył na nasz widok. Ktoś na nas czekał. A później ksiądz, który dał mi WOLNOŚĆ wyboru i powiedział, że mogę tutaj być albo wyjść, że to ja decyduję ile
wezmę dla siebie. Że jeżeli już jestem to żebym spróbowała robić to co mówią mi inni.  Dałam się poprowadzić. Moje "igły" opadały. Przepłakałam całe trzy dni. Adoracja Najświętszego sakramentu i śpiew „aniołów” z chóru poniósł mnie do miejsca bliskiego, przyjaznego, bezpiecznego. Ten młody ksiądz, który prowadził tą część wyjmował mi z ust i wydobywał z
głębi serca wszystkie moje myśli i uczucia. Nie spodziewałam się, że to będzie tak głębokie i uwalniające spotkanie.
Po rekolekcjach jest troszkę lżej. Rodzice, których poznałam i z którymi utrzymuję kontakt są dla mnie ogromnym wsparciem w chwilach kryzysu. Ja mogę być dla kogoś wsparciem i dać zrozumienie. Dostałam dużo inspiracji i nadziei. Choć ból nie ustaje a tragiczna i tajemnicza śmierć mojego synka nadal nie jest wyjaśniona, wiem, że nie jestem sama. Że jestem częścią większej całości. Że przynależę do pewnej grupy „doświadczonych” rodziców. Po rekolekcjach bardziej zaufałam. Zgłębiam księgę Hioba i szukam sensu ale z większą nadzieją. Całemu zespołowi rekolekcyjnemu jesieni 2018 Bóg zapłać za Waszą misję.
Poznać Was i z Wami przechodzić ten proces, to błogosławieństwo pomimo trudnych doświadczeń.
Edyta, mama Teosia

Świadectwa
(wszystkie treści są własnością Wspólnoty Rodziców po Stracie Dziecka, kopiowanie i udostępnianie bez zgody zabronione)

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
33 0.12983512878418