30 września 2008

Justyna

„Myśli Moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi Moimi drogami"
(Iz. 55,8)

Dlaczego wszystko straciło sens, dlaczego mały człowiek na którego narodziny czekaliśmy z wielką miłością i radością zasnął we mnie w 39 tygodniu ciąży, tuż przed swoimi narodzinami? Był to kolejny, radosny czas oczekiwania w naszym domu. Dziewięć miesięcy przepełnionych miłością, wzruszające chwile, gdy starsze dzieci rozmawiały z maleństwem, śpiewały mu i mówiły dobranoc każdego wieczoru. Nie radość, lecz smutek i żal, nie płacz dziecka, lecz cisza, łzy, ból i tęsknota zagościły w naszym domu. Wsparcie męża, delikatne słowa lekarza, który przekazał nam tę smutną wiadomość pozwoliły mi ze spokojem, choć ze łzami, przyjąć tę wiadomość. Prosiłam w myślach Boga by dał mi siły i zdrowie, bym dała radę. Kolejne dni rozpacz zalewała moje serce. Ukojenie dawały tylko łzy i różaniec. Wiedziałam, że nie jesteśmy sami, że modlą się za nas przyjaciele i znajomi. Każdego dnia czułam ogromną moc ich modlitwy, zawsze po chwilach smutku przychodziło ukojenie. Codziennie był ktoś, kto przytulił, wysłuchał, pocieszył, po prostu był. Słowa, które przeczytałam w pierwszej wiadomości „ Niech Pan Bóg przytuli Was do swego serca” uświadomiły mi, że tylko z wiarą odzyskam nadzieję. Choć ból pustych ramion rozdzierał mi serce, wierzyłam, że Pan mnie podniesie. W relacjach mam po stracie często pojawia się wątek pożegnania z dzieckiem, często lekarze, rodzina nie chcą pokazać maleństwa mamie twierdząc, że to dla jej dobra. Ona sama w pierwszych chwilach nie jest w stanie przeciwstawić się, tej podjętej za nią decyzji. Po przebudzeniu z narkozy pragnęłam jak najszybciej zobaczyć naszego synka Kazia. Również nasze dzieci prosiły, by im pokazać maleńkiego braciszka. Była to ich pierwsza prośba skierowana do nas po jego śmierci. Nie mogliśmy odebrać im tego prawa do pożegnania. Zmierzyły się ze swoim i naszym smutkiem bardzo naturalnie, rozumiały dlaczego mama jest smutna i potrafiły mnie pocieszyć. Zrozumiałam, że nie ma odpowiedzi , że siły znajdę w modlitwie, w eucharystii, w słowie bożym. Pan Bóg przytulił nas do swego serca, dał nam przyjaciół, dał nam nadzieję i prowadzi nas swoimi ścieżkami. Postawił na tej drodze osoby, które są mi szczególnie bliskie. Nic nie jest dziełem przypadku, jego miłość jest ogromna.

Justyna

Świadectwa
(wszystkie treści są własnością Wspólnoty Rodziców po Stracie Dziecka, kopiowanie i udostępnianie bez zgody zabronione)

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
33 0.098832130432129