30 marca 2018

Droga Krzyżowa

Rozważania dla osieroconych rodziców

Przez okres Wielkiego Postu, dwa razu w tygodniu zamieszczać będziemy wspólnotowe rozważania dla osieroconych rodziców. Może tu odnajdziesz to co sam/a czujesz i razem z Chrystusem, niosąc swój własny krzyż, przejdziesz swoją drogę. Drogę do poranka Zmartwychwstania.

STACJA I
JEZUS SKAZANY NA ŚMIERĆ

Winien jest śmierci! Na krzyż z Nim!

Na Niewinnego spada niesprawiedliwy wyrok, lecz On milczy.

 

Rodzice skazani na śmierć dziecka.

Lekarz stwierdzający zgon, odchodzi z opuszczoną głową...już nic nie możemy zrobić…’’

Czy moje dziecko nie żyje?! To niemożliwe, nie wierzę, ratujcie moje dziecko!

Przerażenie, bezsilność, bo całe życie radziliśmy sobie z wszystkimi przeciwnościami i zawsze było jakieś wyjście, a teraz…zderzenie z czymś nieodwracalnym powoduje utratę sensu naszego dalszego istnienia. Dlaczego?!

Panie Jezu, Ty pokornie zniosłeś niesprawiedliwy wyrok, łaską Swą, pomóż nam, bo cierpimy i nie rozumiemy.

 

STACJA II

JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA 

Po biczowaniu, ciągnęli mnie za włosy i nic nie widziałem, bo twarz zalewała mi krew przez ciernie wbite do mojej głowy. Położyli mi krzyż na ramiona i popychali w stronę wyjścia.

 

Moje oczy zalewają łzy. Chcę się w końcu obudzić z tego koszmaru! Ból spowodowany pustką w domu, w myślach, cisza
i ogromny żal. Jak mam dalej żyć po stracie najcenniejszej części mojego życia, cząstki samego siebie?!

Nie potrafię jak Jezus wziąć swego krzyża, nie rozumiem. Kocham moje dziecko, chcę żeby było ze mną, nie zgadzam się na śmierć, buntuję się i oskarżam Boga jak mógł do tego dopuścić. 

Pomóż mi Jezu znaleźć odrobinę wiary w to, że moje dziecko żyje w Niebie. Daj nadzieję na spotkanie i spraw, abym tak jak Ty, potrafił nieść swój krzyż. 

 

STACJA III

JEZUS UPADA POD KRZYŻEM

 

Zataczam się. Ruchy krępuje mi krzyż spoczywający na poranionym ramieniu. Każda dziura w drodze jest pułapką, a uderzenia kamieniami sprawiają, że upadam. Nie widzę wokół mnie żadnego przyjaciela. Nie ma nikogo, kto by mnie pocieszył.

Wokół mnie mnóstwo ludzi, którzy współczują, chcą być wsparciem, ale nie wiedzą i nie czują jak moje serce rozrywa się na kawałki. Podświadomie zazdroszczę, że ich dzieci żyją i nikt tak naprawdę nie jest w stanie poczuć tego, co dzieje się w moim wnętrzu. Tracę grunt pod nogami, już nic nie jest pewne w moim życiu…Nie mam nad nim kontroli. 

Jezu upadający pod krzyżem bądź moim przyjacielem. Pomóż poczuć, że nie jestem sam ze swoim cierpieniem…

 

 STACJA IV

JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Maryjo, Ty czułaś ciężar krzyża, znałaś delikatne ciało Jezusa i tak bardzo chciałaś od dzieciństwa ochronić Je od zranień i bólu… Nie ma Ciebie, a ja dalej tu jestem… Jak to możliwe? Każda matka, gdyby tylko mogła wzięłaby na siebie ból i trud jaki spotyka jej dziecko.

Moja wiara jest zachwiana… Kim jest Dobry Bóg,  który ma wobec ludzi wspaniały plan? To niepojęte!
Nie rozumiem. Dlaczego Boże nie reagowałeś kiedy mordowano Twojego Syna? 
Maryjo! Jezusie! Tracę wiarę! A może nigdy jej nie miałem?! Proszę, przemieńcie we mnie wszystko, co nie pozwala mi Was rozumieć, słyszeć i czuć. 

 

STACJA V

SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ CHRYSTUSOWI

Chwieję się, potykam, raz upadłem. Żołnierze bojąc się, że nie dojdę do celu, przymusili Szymona aby pomógł mi nieść krzyż.

Czujemy się jak Jezus, którego wszyscy omijają lub udają, że nie zauważają. Ludzie boją się, aby nie zarazić się naszym cierpieniem. W kim znaleźć oparcie i pomoc w dźwiganiu naszego krzyża? Niektórzy ogłupiają serwowanymi tabletkami
o nazwie: „Prześpij się i będzie lepiej”,  a to niestety pomimo czasu, który bezlitośnie upływa, nie pomaga.

Dlaczego?
Bo czas nie leczy ran. Tylko nadzieja na spotkanie może przynieść ulgę, a wiara w tę nadzieję zbliżyć nas do Jezusa i naszych dzieci. 
Jezu, umęczony i wyczerpany, bądź naszym Cyrenejczykiem! Pomóż nam dźwigać to cierpienie i pomóż odnaleźć jego sens. 

 

 STACJA VI

WERONIKA OCIERA TWARZ CHRYSTUSOWI

Odważna Weronika przedziera się przez tłum. Ociera Jezusowi twarz z krwi, która spływa mu do oczu, sącząc się po czerwonych policzkach i szyi, z żył nabrzmiałych przez szybko bijące serce. 

Ile potrzebuję odwagi, żeby zadać pytanie Bogu  gdzie jest, skoro do tej pory nie zauważyłam Go wcale w moim życiu…

Ludzie twierdzą, że moje dziecko jest szczęśliwe w objęciach Boga Ojca, a ja  staram się w to uwierzyć. Ale bez przekonania.

Sprawia mi ulgę wiadomość, że Ono dalej żyje w Niebie i  jest szczęśliwe, bo wróciło tam skąd przyszło na ten świat. Uważam, że to ja dałam dziecku życie. Skoro tak, to dlaczego nie mogłam Mu dać po raz drugi?!

Jezu! Daj mi odwagę Weroniki stanąć przed Tobą twarzą w twarz, aby wyrzucić z siebie wszystkie pretensje do Ciebie, bo tylko wtedy będę mogła usłyszeć Twoje odpowiedzi. 

 

 STACJA VII

JEZUS UPADA PO RAZ DRUGI 

Obraz Twojego upadku w brudzie ulicznym wpisany w moje serce zawstydza mnie a z powodu moich grzechów, wzbudza pragnienie zakrycia twarzy. 

My również upadamy, bo nie rozumiemy. Nic w tym dziwnego skoro od dzieciństwa słyszymy: „Bądź grzeczny, uczciwy, dobry, bo jak nie to Bóg Cię ukarze…”. To nieprawda! Nie chcę wierzyć w takiego Boga, który by taki był…On nas stworzył i tak ukochał, aby nas odzyskać. Zszedł na ziemię, dał się okrutnie zmasakrować, poniżyć i zamordować. Pragnie zdobyć nasze zaufanie. Pragnie nas mieć na Zawsze, a nie tylko do śmierci. Który rodzic dobrowolnie wydałby swoje dziecko na śmierć  nawet dla dobra wielu miliardów ludzi? NIKT!

Jezu, nie chcę już więcej upadać. Proszę Cię, otwórz Oczy mojej duszy, abym zobaczył i zapragnął tego co niewidzialne. 

 
STACJA VIII
PAN JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY

„Córki Jerozolimskie nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi”

Jest mi źle, smutno, płaczę, tęsknię, ale już nie chcę Cię za to obwiniać Boże.

Pragnę Twojego Światła, abym przestał zadawać pytanie: Dlaczego mnie to spotkało? A zaczął zadawać pytanie: Ojcze, teraz gdy to się zdarzyło, co mogę z tym zrobić? Zaczynam zdawać sobie sprawę, że moje dziecko żyje i powinienem kochać Je teraz tak samo, albo i bardziej niż kiedykolwiek.

A tym czasem, użalamy się nad sobą, wpadamy w rozpacz, która doprowadza nas do zamknięcia więzi między nami a naszymi dziećmi. One pragną abyśmy poszukiwali ich obecnego świata. Nie traktujmy Ich tak, jakby ich nie było.

Jezu, tchnij w nas Ducha Świętego, abyśmy patrzyli dalej, głębiej i abyśmy zapragnęli żyć tak, aby nasze dzieci  były z nas dumne.

STACJA IX 

JEZUS UPADA PO RAZ TRZECI 

Moje obdarte ramiona znają już każdy ból…Moje zbolałe nogi uginają się pod ciężarem krzyża… Moje umęczone ciało zna też Twoje cierpienie. 

Upadam... Jak mam Jezu się podnieść i zrobić następny bolesny krok. Ludzie traktują mnie jakby nic się nie stało, bo przecież minęło już tyle czasu, a czas ich zdaniem leczy rany. 

Nie upadaj! Rodzicem nie jesteś od momentu poczęcia do śmierci dziecka, Mamą i Tatą jesteś na ZAWSZE. Śmierć nie może tego przerwać, ani zamazać ani unicestwić. Wszystko co stwarza Bóg jest nieśmiertelne. On nie stworzył bólu, cierpienia i śmierci. Jezus chce Ci bardzo pomóc! Pragnie z Tobą nieść Twój krzyż, tu na ziemi ale wie, że nie możesz zaufać komuś, kogo nie znasz. 

Chcę Cię Jezu poznać! Pomóż mi Was odnaleźć!

STACJA X
JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Po przybyciu na górę rzucili mnie na ziemię, zdarli moje szaty i pozostawili mnie nagiego wystawiając na widok wszystkich. Moje rany otworzyły się na nowo, a moja krew płynęła na ziemię. 

Obnaż mnie Jezu z tej skorupy, która powoduje, że tkwię w przeszłości, żalu i nie przebaczeniu. Dlaczego nie potrafię na to wszystko co się stało patrzeć oczami Boga?
W mojej  logice  ból, cierpienie, śmierć, to zło. W Bożej logice, cierpienie to etap do zwycięstwa. Cierpiący człowiek jest podobny do Jezusa, jest przedłużeniem Jego męki. Ból sprawia, że dojrzewamy duchowo, oczyszczamy się, uzdrawiamy i buduje się w nas nowy człowiek. Bóg jest architektem naszego życia, widzi nas dalej, widzi to czego my nie widzimy.

Mój Jezu ! Przytul moje dziecko ode mnie! Naucz mnie Jezu patrzeć Twoimi Oczami!

 
STACJA XI
UKRZYŻOWANIE
Przybili mi najpierw ręce długimi kwadratowymi gwoździami, potem naciągali całe poranione ciało, aby przybić moje stopy. Strugi krwi wytrysnęły z głębokich ran. Siniejąca skóra opinała sterczące żebra, a drżące ciało zalewał pot.  
,,Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”
Tak prawdziwie przebaczyć można tylko wtedy, kiedy patrzy się na siebie i innych, oczami Boga. Bóg nie osądza, szczerze nam współczuje i kocha wszystkich szaloną miłością.

Przebaczenie, to rezygnacja z potrzeby odwetu. Uwolnienie swojego serca od uczuć, które nie pozwalają nam pójść dalej. Uwolnienie z gniewu, który karmiony złymi uczuciami zaczyna się rozrastać i dystansować nas od innych. Nieprzebaczenie, to brak Bożej ochrony i uchylenie furtki naszego serca dla zła, furtki przez którą wkrada się szatan pod postacią wyrzutów sumienia, lęków, smutku i rozpaczy. Pielęgnując je w sobie, oddajemy mu całą kontrolę nad naszym sercem.

Nasze dzieci teraz patrzą na wszystkich tak, jak patrzy Bóg, nie mają żalu do nikogo. Wszystko wszystkim przebaczyły, są wolne, szczęśliwe i kochające.

Jezu do krzyża przybity, uwolnij nas z lęku przed przebaczeniem. Naucz nas już tu cieszyć się wolnością!

 

 
 
 
 

STACJA XII
ŚMIERĆ
Podbródek dotyka mostka. Ramiona są przygarbione a ręce wyciągnięte i zwichnięte w barkach. Długie włosy i wystrzępioną brodę skleja gęsta zakrzepła krew. Powieki już się nie unoszą a głowa spoczywa nieruchoma na pooranej chłostą klatce.
„Ojcze w Twoje ręce powierzam Ducha Mego”.

Czy ja jestem gotowy aby wejść w tajemnicze życie w jakim uczestniczy teraz moje dziecko, bez względu na okoliczności śmierci? Boję się, że jeśli choć przez chwilę przestanę wpatrywać się w fotografię i głaskać rzeczy które należały do dziecka, to Go zdradzę i stracę z nim kontakt? Boje się, że jeśli przebaczę sobie, Bogu czy osobie która się do tego nieświadomie przyczyniła, to skrzywdzę moje dziecko. 
To zły duch wpędza nas w lęki, depresję, rozpacz i gniew. Jego pierwszym uderzeniem była śmierć dzieci, ale to nie jest jego ostateczny cel, ostatecznym celem jest rozbicie rodziny i oddalenie nas od Prawdy, Boga i naszych dzieci.

Uśmierć Jezu we mnie wszystkie lęki i obawy! Spraw, aby moje myśli były Waszymi myślami.

 

 
STACJA XIII
PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA

Biedny Synu ileż ran? Jakżeś Ty cierpiał…Jakżeś Ty zimny Synu? Twoje palce są lodowate i tak nieruchome, wydają się połamane. Dlaczego nie ukrzyżowaliście Mnie razem z Nim? Dlaczego? Czyż jest coś okrutniejszego od pozostawieniu przy życiu matki po śmierci Syna? To nie może być prawdą! Jestem szalona! Jezus Martwy?

Żaden człowiek na świecie nie jest w stanie poczuć bólu Maryi, tak jak my, rodzice po stracie dzieci. To jest tak bolesny wstrząs, szok, niemoc, strach...

Nie chcę być tu sama, kiedy Ty jesteś tam sam! Dlaczego nie mogę być z Tobą w twoim grobie? Przebacz mi, że zostawiłam Cię samego!

Maryja, która wie co przeżywamy, co czujemy potrafi nas pokierować na drogę ukojenia i nadziei, poprzez zasłonę śmierci, która jest tylko złudzeniem.

Swoim cierpieniem jednoczymy się i uczestniczymy bezpośrednio w zbawczym dziele Chrystusa, gdyż przeżywamy to samo co Najświętsza Mateńka. Możemy ofiarować to Bogu w połączeniu z męką Jego Syna, modlitwą przyczyniając się do przemiany i uzdrowienia wielu ludzi i niewidzialnie wprowadzać ich do wiecznej przyszłości z Naszym Ojcem. Łatwiej znosić ból jeśli się wie, że nie jesteśmy samotni w naszym cierpieniu. Maryja jest nam dana przez Boga, aby razem z nami odkrywać głęboki sens, który wychodzi poza granice śmierci.

Maryjo Ty wiesz z własnego doświadczenia co znaczy cierpienie. Pomóż, abyśmy i my odkryli skarby ukryte w chrześcijańskim przeżywaniu tego doświadczenia.

 
STACJA XIV
PAN JEZUS ZŁOŻONY DO GROBU

Teraz odpocznę od przerażającego widoku twarzy swoich oprawców. Aby czuć się bezpiecznie, zapieczętują grób i postawią staże.
To co dla człowieka jest końcem, dla Boga jest początkiem.
Bóg stworzy dusze nieśmiertelną a później do niej dopasował ciało, które jest tylko naszym opakowaniem. Po śmierci opakowanie zostaje, ale cała nasza istota jaką jest dusza wraca do Tego, który ją stworzył. Nasze Dzieci już wiedzą, że ziemia to nie docelowa Ojczyzna. Odocelową Ojczyzną jest Nowy Świat, w którym jest Wieczne Życie bez lęku, bólu i śmierci, jakie przygotował dla nas Bóg.

,,Niebo to nieustająca wymiana miłości między Bogiem, Wami a nami. Za każdego z Was prosimy, tłumaczymy i służymy Wam pomocą. Wiemy co myślicie o nas, bo tu myśl jest mową. Dla Nas nie ma przestrzeni, ograniczeń ani czasu, tu jest stała młodość, jesteśmy wolni, kochający i nasyceni!”

Grób Jezusa miał być końcem pewnych marzeń. Tymczasem to właśnie ten Grób stał się początkiem.

„Kto we mnie wierzy choćby umarł będzie miał życie wieczne”

 

 
 
 
 

Świadectwa
(wszystkie treści są własnością Wspólnoty Rodziców po Stracie Dziecka, kopiowanie i udostępnianie bez zgody zabronione)

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
34 0.13167500495911